piątek, 9 sierpnia 2013

Piątek bez komputera

Gdy zbyt długo siedzisz przy komputerze, nawet najmniejsze palce u Twoich stóp wołają: „My chcemy na spacer!”. Nie daj się długo prosić.


Pozdrawiam!

Lamelia Szczęśliwa, która odkleja nos od komputera i idzie na spacer

czwartek, 8 sierpnia 2013

Czwartek z pomidorówką

Ciocia Ela zgodziła się, bym zamieściła tutaj jej przepis na zupę pomidorową. Jeśli macie ochotę posmakować tej pomidorówki, przygotujcie następujące składniki:
- sześć dużych dojrzałych ogrodowych pomidorów
- cebulę
- marchewkę
- pietruszkę
- kawałek selera
- kawałek pora
- czubatą łyżkę masła
- dwie szklanki wody mineralnej
- sól, pieprz, cukier
- duży naleśnik usmażony z ciasta, do którego należy dodać łyżkę drobno posiekanej bazylii lub natki pietruszki.                                                                             

1. Umyjcie dokładnie seler, marchewkę i pietruszkę, obierzcie je skórki i zetrzyjcie na tarce z dużymi oczkami. Oczyśćcie pora, usuwając zeschłe liście, umyjcie go i pokrójcie na talarki.

2. Obierzcie ze skórki pomidory i pokrójcie je na małe kawałki.

3. Obierzcie cebulę i pokrójcie ją w drobną kostkę. W rondlu rozpuście masło, uważając, aby się nie przypaliło. Wrzućcie cebulę i podsmażajcie ją chwilę, by stała się szklista.

4. Dorzućcie pozostałe warzywa i podsmażajcie na wolnym ogniu, aż będą miękkie. Dodajcie pomidory i jeszcze przez chwilę podgrzewajcie zawartość garnka.


pomidorówka cioci Eli
5. Wlejcie dwa kubki wody do rondla, dodajcie sól, pieprz i cukier. Zagotuj zupę. Kiedy trochę przestygnie zmiksujcie ją.

6. Pokrójcie naleśnik na prostokąciki.

7. Wlejcie do miseczek zupę i posypcie naleśnikowymi prostokątami.

Pozdrawiamy z werandy i zanurzamy łyżki w miseczkach wypełnionych po brzegi zupą pomidorową!

Lamelia Szczęśliwa i ciocia Ela Paprocka, miłośniczki pomidorówki

środa, 7 sierpnia 2013

Środa z jadalną paletą malarza

Wszyscy powinniśmy się zdrowo odżywiać. To znaczy jeść tylko takie produkty, które dostarczają naszym organizmom wszystkich składników, czyli białek, tłuszczów, węglowodanów, witamin
i minerałów. Posiłki muszą być urozmaicone. Dobrze, by talerz przypominał paletę malarza – miłośnika kolorów. Zawsze powinny znajdować się na nim warzywa i owoce. Nie możemy jeść na śniadanie, obiad, podwieczorek i kolację tylko zupy ogórkowej lub czekoladowych płatków. Przysuńcie ucho do monitora, bo chcę się do czegoś przyznać. Raz w roku mam taki dzień, kiedy na śniadanie, obiad, podwieczorek i kolację jem to samo. Tego dnia odwiedza mnie ciocia Ela i gotuje wielki garnek zupy ze świeżych pomidorów z lanymi kluseczkami.

Pozdrawiam z ogrodowego warzywniaka!

Lamelia, która dziś schrupała już dwie marchewki

wtorek, 6 sierpnia 2013

Wtorek z Gabrysią i Kajtkiem

Dzisiaj chcę Wam opowiedzieć o moich małych przyjaciołach. Ona to Gabrysia Gałka, której podobno brakuje tylko ptasiego mleka
i która je tyle, co kot napłakał, a on to Kajtek Kurek, który ma
w pokoju groch z kapustą i już kilka razy obiecywał Gabrysi gruszki na wierzbie. To oni często pukają do mych drzwi i zakłócają poranki, przedpołudnia, popołudnia i wieczory. Po co? Odpowiedź jest prosta jak drut. Po to, by zadawać trudne pytania i wspólnie ze mną szukać na nie odpowiedzi oraz by zjeść kilka łyżeczek mojej konfitury z czarnej porzeczki lub orzechowego smarowidła.
Przyznaję, czasami grają mi na nerwach. Szczególnie wtedy, kiedy gadają jak katarynki lub uczą się latać na miotle, a ja mam ochotę na drzemkę.

Gabrysię, Kajtka, ich braci, siostry, rodziców, babcie i dziadków nazywam przyszywaną rodziną. Dlaczego przyszywaną? Otóż dlatego, że choć nie są ze mną spokrewnieni, traktuję ich jak moich bliskich.

Zanim wrócę do ogrodu, chciałam jeszcze dodać, że na świecie są różne rodziny. Jedną z nich jest rodzina wyrazów. Ale o niej opowiem za tydzień.

Pozdrawiam!

Lamelia Szczęśliwa, która biegnie z miotłą do ogrodu, by posprzątać ganek

poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Poniedziałek z ortografią

Ortografię mam w małym palcu prawej ręki. Kiedyś myślałam, że jest ona ogromnym potworem, który wspólnie z dorosłymi uwielbia torturować dzieci. Myliłam się. Okazało się, że ortografia to miłe stworzonko, z którym można się świetnie bawić.



W każdy poniedziałek będę o niej opowiadać i razem z Wami uczyć się zapisywać trudne słowa. Śmiem twierdzić, że błąd ortograficzny przydarzył się każdemu. Podobno nawet jeden ze sławnych profesorów (jego nazwiska z oczywistych przyczyn nie podam) napisał kiedyś błędnie wyraz „wsuwka”, choć jego żona codziennie rano wpinała wsuwkę w swoje piękne rude włosy.


Pozdrawiam z altany!
Lamelia Szczęśliwa, właścicielka pięknej wsuwki



piątek, 2 sierpnia 2013

W piątek o wszystkim

W piątki będę opowiadać o tym, co mnie cieszy,fascynuje, złości, przeraża i denerwuje.
Powierzę Wam kilka moich tajemnic, zdradzę niektóre marzenia, przyznam, czego się boję, co lubię robić,
a czego nie. Jeśli znajdę trochę więcej czasu, opiszę Wam moje przygody, szczególnie te mrożące krew
w żyłach, a także przedstawię ludzi, których spotykam nie tylko na ulicy Krzywej.



Pozdrawiam z saloniku.
Lamelia Szczęśliwa znad kubka z kakao


czwartek, 1 sierpnia 2013

Czwartek z tartą ze szpinakiem

Jeśli chcecie się dowiedzieć, jak przygotowuję tartę ze szpinakiem, uważnie przeczytajcie przepis zamieszczony poniżej.

Składniki: niepełna szklanka mąki pszennej, łyżka mąki pełnoziarnistej, pół kostki zimnego masła, opakowanie mrożonych liści szpinaku, cztery jajka od podwórkowej kury, trzy czwarte szklanki śmietanki, kostka sera typu feta, kilkanaście rodzynek, cebula, łyżka oleju rzepakowego, szczypta gałki muszkatołowej, szczypta soli, szczypta zielonego pieprzu.

1. Jajka myję starannie pod bieżącą wodą i wbijam je do miseczki.

2. Przesiewam mąkę na stolnicę i dodaję pokrojone maso. Siekam je nożem tak długo, aż kawałki będą miały wielkość groszku i oblepią się mąką. Dodaję jajko, szczyptę soli i szybko zagniatam ciasto.

3. Formuję z niego kulę, kładę ją na talerzu i wstawiam na godzinę do lodówki. Schłodzonym ciasto wylepiam formę. Nakłuwam je widelcem i wstawiam do nagrzanego do temperatury 200° C piekarnika na 15 minut.

4. Mrożony szpinak wkładam do rondla z grubym dnem i podgrzewam na małym ogniu, aż woda odparuje.

5. Obieram cebulę, kroję ją w drobna kostkę i smażę na łyżce oleju rzepakowego, aż będzie miała zloty kolor.

6. Dodaję do niej szpinak i podsmażam go kilka minut. Przekładam szpinak do miski, dodaję uprzednio starannie umyte jajka, śmietankę, pół kostki rozdrobnionego sera typu feta, sól, zielony pieprz, gałkę muszkatołową i starannie mieszam zawartość miski.

7.
Upieczone ciasto smaruję grubą warstwą zielone papki. Układam na niej kosteczki sera i rodzynki.

8. Wstawiam formę do nagrzanego do temperatury 180° C piekarnika na około 20 minut.

Pozdrawiam i biegnę zjeść kawałek zimnej tarty ze szpinakiem.

Lamelia, która lubi także tartę ze szpinakiem posypaną prażonymi piniowymi orzeszkami